Grand Prix 3 kolejka .
W trzeciej kolejce spinningowej Grand Prix koła wystartowało 37 wędkarzy.
Były panie Irena i Aneta, ale zabrakło juniorów, a jedynym ich reprezentantem był Filip Konopka.
To drugie już zawody bez wymaganego minimum 3 zawodników juniorów.
Prawdopodobnie będzie więc kolejne przetasowanie w tabeli.
Dojdzie jeszcze jeden zawodnik, który z kategorii junior „awansuje” do seniorów.
Rytuał zawodów to zbiórka, sprawdzenie obecności, odprawa i można wypływać.
Łodzie z zawodnikami rozpłynęły się po Zalewie Zegrzyńskim.
Wędkarz sportowiec może wybrać sprzęt i ubranie.
Los wybiera partnera na łódce.
Organizator decyduje o miejscu łowienia, a to zostało ograniczone mostem w Zegrzu
i zapora wodną w Dębe.
Pogoda jest nam dana.
Silny zachodni ( wiejący wzdłuż łowiska) wiatr na pewno nie ułatwiał łowienia.
Rzuty pod wiatr lekkim zestawem były bardzo krótkie.
Czas na zawodach mija szybko i tak było tym razem.
Wędkarze powrócili do stanicy.
Ostatnie karty oddane, ostatnie ryby zmierzone i można podreperować siły
tym co kucharze przygotowali. Tym razem była golonka.
Sędziowie sprawnie uporali się z podliczaniem wyników,
a było co liczyć bo „łupem” zawodników padło 248 okoni i 2 szczupaki.
Golonka zjedzona, tabela wyników „odwisiała” swoje i gdy większość zawodników
stanęła na stanicowym placu defilad można było przedstawić zwycięzców trzeciej Grand Prix.
Najwyższy stopień podium zajął najmłodszy uczestnik zawodów Filip Konopka.
Jego wynik złożony z 17 okoni i szczupaka ( 68,8 cm) dał punktację 3430 pkt.
Kolejne miejsce z wynikiem 1950 pkt. ( 21 okoni) zajął Roman Ratyński.
Trzecie Marek Dąbrowski ( 19 okoni 1890 pkt.)
Kolejne miejsca zajęli:
Andrzej Świętochowski ( 15 okoni 1830 pkt.),
Robert Bandyk ( 18 okoni 1820 pkt.),
Szeligowski Piotr rzutem na taśmę ze szczupakiem 64,9 za 1500 pkt.
Kolejny już raz niektórzy koledzy nie potrafili się zachować
i opuścili teren zawodów przed ich oficjalnym zakończeniem.
Jest to nieładne i niezgodne z regulaminem zawodów sportowych PZW.
Teraz nastąpi przerwa dla spinningistów.
Będzie czas na trening, trening i jeszcze raz trening.
Mariusz Bułka