|
Karp 2010.
Grymaśne karpie Wyjazd na karpia był, jak można sądzić oczekiwany przez wielu. Dlatego też „pobiegłem” jako jeden z pierwszych aby wpisać się na listę. Jak się okazało na zbiórce przed wyjazdem, mogłem zwyczajnie „pójść”. Na niedzielne łowienie karpi zgłosiło się jedynie 20 chętnych. Jak na zawody organizowane w roku obchodów 60 lecia narodzin Koła to bardzo skromna reprezentacja. Dla nie wtajemniczonych przypomnę, że przejazd, łowisko i 1 kg karpia były pokrywane z funduszy koła. Wróćmy jednak do zawodów 13 czerwca. 20 uczestników to niewiele, ale dzięki temu było bardzo dużo miejsca w autokarze. Na łowisko pod Wyszkowem dotarliśmy bez przeszkód i już o 7 zajęliśmy miejscówki nad stawem. Zwycięzcą zawodów miał zostać łowca największego karpia. Inne ryby nie były brane pod uwagę. Wędki poszły w ruch i …..spokój. Jedyny ruch wywoływał zimny i przenikliwy wiatr, który nękał nas przygotowanych odzieżowo na przynajmniej 25- 30 st. C, a było coś koło 15. Wszyscy ubrali wszystko co mieli. Jak mówi stare porzekadło wędkarskiej braci: Nie ma złej pogody, tylko wędkarz jest źle ubrany. Karpie również odczuły zmianę pogody i niespecjalnie interesowały się podrzucanymi im pod pyszczki przysmakami. Jednak dla rozstrzygnięcia zawodów potrzebny był tylko jeden jedyny karp. Takiego o masie 3,99 i długości 55 cm złowił Marek Goźliński. Oprócz satysfakcji triumfator zawodów otrzymał zestaw elektronicznych czujników brań do połowu karpi. Mam nadzieję, że kolejne zawody w rocznicę powstania Koła nr 13 będą świętowane w liczniejszym gronie, do czego namawiam i zapraszam. Mariusz Bułka Zobacz zdjęcia:
|